Jak nas widzą

RODZICE

Mama Jagody

Jak zaczęła się nasza przygoda w Leśnym przedszkolu?
Gdy Marta zaproponowała mi współpracę w Leśnym Przedszkolu pomyślałam, że oszalała. Prosiła, żebym się zastanowiła. Przebudzenie nadeszło, kiedy moja starsza już córka zaczęła chodzić i pierwsze co rankiem robiła to brała buty i ustawiała się przy drzwiach. Okazało się, że mojemu dziecku najpotrzebniejsze do życia jest podwórko, niezależnie od aury. Na nic misie, lale, klocki. Patyk, kałuże, górki i kamienie to prawdziwe wyzwanie! Moja rola w leśnym przedszkolu jest dwojaka. Jestem Mamą i wychowawcą. Dlatego jestem podwójnie wdzięczna za stworzenie miejsca, w którym mogę realizować swoją pasję i być mamą. Najbardziej cieszy mnie to, że w naszym przedszkolu spotkali się dorośli, którym dobro dziecka nie jest obce. Jako pedagog mam wspaniałe miejsce do zdobywania doświadczenia w zupełnie nowym dla mnie wymiarze. Jako Mama codziennie patrzę jak moja córka buduje swój świat, wśród dzieci i dorosłych , którzy stają się jej bliscy.
Kasia Zalewska-Domurad

Rodzice Jasia i Kuby

My jako rodzice dwóch przedszkolaków jesteśmy bardzo zadowoleni, ponieważ widzimy, że nasi chłopcy są szczęśliwi, a to jest dla nas najważniejszym kryterium oceny przedszkola. Duże znaczenie ma również kształtowanie wartościowych postaw, o co opiekunowie bardzo dbają. Widzimy, że nasze dzieci stają się mądre i odważne. Już sama idea przedszkola daje bodziec do kreatywnego współdziałania, ponieważ to dzieci, ich rodzice i opiekunowie aktywnie uczestniczą w tworzeniu i dbaniu o to miejsce. Do tego wszystkiego podstawa całego pomysłu to bliskość i poznawanie piękna i tajemnic przyrody, co niezmiernie uwrażliwia i daje dzieciom niesamowitą frajdę. To wszystko powoduje, że nie stanowi dla nas problemu dowożenie naszych chłopców z Łomży (35 km). To chyba najlepszy dowód na to, że jest to wymarzone miejsce dla dzieci. Dziękujemy, że jesteście”
Anna i Szymon Staniurscy

Mama Maćka

Mogłabym napisać o Przedszkolu Leśnym całą książkę, jak to wygląda z punktu widzenia rodzica, czy z punktu widzenia całej rodziny. Tak samo, jak w odpowiedzi na pytanie „co to za przedszkole?” odpowiadam krótko, zwięźle i … zajmuje mi to jedyne 2 godziny, bo ograniczam się jedynie na najistotniejszych informacji.
Nie tylko dlatego, że jestem gadułą, po prostu o zaletach tego przedszkola można opowiadać bez końca.
Nie potrafię opisać, ani ocenić wszystkiego co dało mojemu synowi, i nam jako rodzinie, Przedszkole Leśne. Postaram się jednak opisać najważniejsze rzeczy.

Maciek jest leśnym przedszkolakiem od 10 października 2016 roku, czyli od pierwszego dnia, kiedy istnieje Nasze Przedszkole. No właśnie „Nasze Przedszkole”, a nie po prostu „przedszkole” ponieważ atmosfera, jaką tworzą jego Założyciele i Kadra, jest niepowtarzalna. Rodzinny i przyjazny klimat, bardzo pozytywnie wpływa zarówno na Przedszkolaków, jak również na ich rodziny, dzięki czemu tworzymy społeczność, a nie grupę ludzi, którzy „podrzucają” dzieci w jedno miejsce, kiedy jadą do pracy.
I to jest coś, czego się nie spodziewałam, a co stało się moim udziałem i dodatkową wartością w życiu mojej rodziny.

…OBAWY
Mimo, że byłam bardzo pozytywnie nastawiona do całego projektu, jako matka miałam wiele obaw.
Pierwsza, „czy mój cudowny synuś, który spędził z mamusią całe swoje dotychczasowe- wtedy 2,5-letnie- życie, będzie potrafił odnaleźć się w grupie i to beze mnie? Przecież do tej pory byliśmy razem, codziennie, cały czas.”
Druga, „czy ktokolwiek oprócz mnie, będzie potrafił zapewnić mu odpowiednią opiekę, bo przecież ja wszystko wiem najlepiej”. Poza tym Maciek miła wtedy tylko 2,5 roku.
Trzecia, odporność, odpornością, ale przecież cały czas na powietrzu, to nie możliwe.”
Szybko okazało się, że moje obawy były niepotrzebne. Maciek zaaklimatyzował się bardzo szybko, a ja musiałam zmienić mój plan spędzenia z nim całego pierwszego tygodnia w przedszkolu. Kadrę tworzą wspaniali pedagodzy, którzy w zgrany i kreatywny sposób pracują z dziećmi, a zapał i zaangażowanie, jakim się kierują sprawiły, że Maciek przekonał się do nich od razu, dzięki czemu, mogłam bez obaw powierzyć im opiekę nad moim synkiem. Szybko też okazało się, że spędzanie na świeżym powietrzu takiej ilości czasu, na jaką mogą sobie pozwolić tylko leśne przedszkolaki, zaskutkowało wieloma zmianami w naszym życiu. Maciek po powrocie do domu marzył tylko o drzemce, zwykły katar, czy lekki kaszel nie wyłączały go z życia przedszkolnego, a kilka razy darzyło się, że poszedł do przedszkola z katarem, a wracał już bez, bo przez cały dzień intensywnej zabawy w lesie, zatoki oczyściły mu się szybciej niż po syropie czy tabletkach. A zima, której wszyscy się tak obawialiśmy, była dla dzieci wspaniałą przygodą, pełną zabawy w śniegu, lepienia bałwanów i jazdy na sankach, oczywiście w granicach zdrowego rozsądku. Bo nawet nauczyciele z leśnego przedszkola nie trzymają dzieci na siłę na dworze, kiedy jest -20°C.

…KORZYŚCI
Jest wiele korzyści oczywistych, albo prawie oczywistych, które wynikają z pobytu dziecka w leśnym przedszkolu, których mój syn doświadczył. Są to przede wszystkim naturalna odporność, którą dziecko nabywa dzięki przebywaniu na świeżym powietrzu, niezależnie od aury i pory roku. Ważne jest też to, że katar czy kaszel w takich warunkach nie rozchodzą się na wszystkie dzieci po jednym dniu wspólnej zabawy. Nieocenione w rozwoju dzieci jest też codzienne przebywanie w otoczeniu natury, co rozwija ich wiedzę, empatię, wspiera integrację sensoryczną.
Inaczej też wygląda zabawa. Ponieważ dzieci nie są zamknięte na kilka godzin w pomieszczeniu, nie nudzą się tak szybko i nie potrzebują miliona zabawek, czy telewizora. Otwarta przestrzeń pozostawia też otwartą drogę dla wyobraźni, dzięki czemu do dobrej zabawy wystarczy, garnek, garść szyszek, czy hamak, bo w przeciwieństwie do możliwości zwykłych zabawek czy telewizji, wyobraźnia nie ma swoich granic. 
A skoro o zabawie mowa, jest też czas na naukę, taką niby-prawdziwą. „Prawdziwą”, bo dzieci uczą się wszystkiego i o wiele więcej niż można by sobie wyobrazić, ale „niby” bo nawet tego nie zauważają. Przemyślany program i metody edukacyjne sprawiają, że dzieci w trakcie zabawy uczą się bez większego wysiłku, a cała masa zajęć dodatkowych sprzyja zainteresowaniu ich różnymi dziedzinami życia.
Zróżnicowana wiekowo grupa, to kolejna wyjątkowa cecha tego przedszkola. W jednaj grupie są dzieci w przedziale wiekowym od 2 do 6 lat. Co w tym takiego wyjątkowego? Dzieci uczą się od siebie niewyobrażalnie dużo. Młodsze od starszych, starsze od młodszych. Jest to coś czego nie da się odtworzyć (chyba, że w wielodzietnej rodzinie). Młodsze dzieci podpatrują starsze w ich zachowaniu i umiejętnościach, próbują im dorównać, ale mają świadomość, że ktoś „starszy” powinien być wsparciem i pomocą. Starsi natomiast uczą się odpowiedzialności, tolerancji i zrozumienia. Doświadczyłam tego, wielokrotnie i było to wspaniałe uczucie kiedy widziałam, jak takie małe brzdące troszczą się o siebie nawzajem, jak pilnują żeby ktoś nie zapomniał plecaka, jak podnoszą alarm, kiedy któreś z dzieci chce wyjść bez opieki poza teren przedszkola. Dzięki wspólnej zabawie i nauce, dzieci uczą się tego od siebie wzajemnie. Przekonałam się o tym, kiedy odwiedziliśmy z dziećmi moją chorą babcię i zauważyłam z jaką troską i opiekuńczością Maciek się do niej odnosił. Jestem pewna, że jest to efekt tego czego nauczył się i doświadczył w przedszkolu.
Dodatkową, bardzo dużą korzyścią, jest wsparcie kadry, w wielu sprawach i problemach, o których mogłabym napisać osobny rozdział. Bardzo się cieszę, że w Przedszkolu pracują tak wyjątkowi i spaniali ludzie.

MINUSY…
Gdybym napisała tylko o korzyściach, Przedszkole mogłoby wydawać się nierzeczywiste, a moja opinia niepełna. Dlatego muszę w tym miejscu wspomnieć o kilku minusach.
Pierwszym z nich, chociaż to może nie minus, a raczej utrudnienie, są posiłki, które dzieci muszą przynosić ze sobą. Można do tego jednak przywyknąć, a z perspektywy czasu uważam, że jest też w tym pewien wymiar edukacyjny, który uświadamia dzieciom, że nie wszyscy maja w życiu to samo i nie każdy musi to samo lubić. Dodatkowo sprzyja to też rozwojowi kontaktów międzyludzkich, bo co może bardziej ludzi połączyć niż poczęstowanie kogoś drugim śniadaniem.
Jest też mankament, o którym muszę uprzedzić i myślę, że jest to największa wada tego przedszkola. A mianowicie, bardzo trudno jest nakłonić dziecko do powrotu do domu. Mój syn jest tam tak szczęśliwy, że nawet po całym dniu spędzonym w przedszkolu, muszę się mocno postarać, żeby chciał pojechać do domu.

Co mogę więcej powiedzieć? Jestem pod ogromnym wrażeniem pracy Założycieli Przedszkola i całej jego Kadry, bo widzę, jak bardzo na korzyść zmienił się i rozwinął mój syn przez ostatni rok i nie mogę się doczekać, kiedy do Przedszkola będzie mogła pójść moja młodsza córka.
Nie wyobrażam sobie wspanialszego miejsca do rozwoju ciała, wiedzy, przyjaźni, kreatywności i charakteru dziecka, niż Przedszkole Leśne Włóczykij.
Agata Szczubełek

Rodzice Miłki i Dobrusi

Kiedy rozpoczynaliśmy przygodę z Leśnym Przedszkolem nasze córeczki miały 2,3 i 5 lat. Ich dotychczasowa edukacja odbywała się w większości w domu. Wejście z dwiema tak różnymi od siebie dziewczynkami w świat lasu okazało się cudowną przygodą. Starsza, wrażliwsza całkowicie oddała się kontaktowi z przyrodą, młodsza bardziej zawzięta, rzuciła się na głęboką wodę i jako dziecko niepełnosprawne ruchowo pokochała wycieczki po nierównym terenie. Przez ostatni rok ich wiara we własne siły, umiejętność współpracy w grupie, kreatywność wzniosły się na wyżyny. Forma jaką pracuje się z dziećmi w lesie wymaga od nich nieustannego poszukiwania inspiracji – zabawa bez użycia zabawek, analizowania sytuacji – skoro gałąź jest śliska to lepiej na nią nie wchodzić, mierzenia sił na zamiary – czy jeżeli wejdę wyżej to będę potrafiła zejść, budowania odpowiedzialności za swoje czyny – jeżeli nie zabiorę plecaka z drugim śniadaniem na wyprawę to będę głodna. Popołudnia, po krótkim odpoczynku, wypełnione są kreatywną zabawą do której nie trzeba ich namawiać. W domu pasjami powstają książki autorstwa starszej córki czy teatrzyki, które tworzą wspólnie. Ponadto ich wewnętrzna potrzeba ruchu i odkrywania świata jest w zupełności zaspokojona. Wiele problemów udało już się w lesie rozwiązać i jeszcze wiele ma szansę. Nie widzę lepszej formy dla moich dzieci. Jako dzieci i potem nastolatkowie mieliśmy to szczęście, że nasi rodzice dużo czasu spędzali z nami aktywnie w otoczeniu przyrody, jesteśmy szczęśliwi, że nasze córeczki idą tą samą drogą.
Marta i Michał Napiórkowscy

MEDIA

 

 

Artykuł o naszej akcji #DajDzieckuPatykZamiastSmartfona
https://pl.aleteia.org/2019/08/03/daj-dziecku-patyk-zamiast-smartfona-to-sekret-udanych-wakacji/?fbclid=IwAR3q1z9v3HJhnJJw-G2ARKzX6imY2IrwzKxssUmbvO5H_vJr4ajde-AuMzg

Drugi film -Leśne przedszkola – czy warto wysłać tam swoje dziecko? Dzień dobry TVN
https://dziendobry.tvn.pl/a/lesne-przedszkola-jak-dzialaja-ile-kosztuja-wady-i-zalety

Dzieci, które nigdy nie były w LESIE

pytanienasniadanie.tvp.pl/…/dzieci-ktore-nigdy-nie-byly-w-lesie